Od czego tu zacząć…

Dlaczego powstał?

Ostatnie lata zdominowała elektronika live. Jedni kochają tę metodę wędkarstwa, drudzy nienawidzą, ale każdy wędkarz mający styczność z technologią zaczyna dostrzegać zachowania ryb w nowy sposób i układać je sobie w głowie. Im dłużej nowoczesna technologia jest na rynku, tym słabsze wyniki – kończą się dni, kiedy można było złowić naście ryb. Albo jest ich znacznie mniej, a największe zachowują się jak musky: ryby-widmo, dzięki live widoczne, ale tylko odprowadzające przynęty, niereagujące. Pozostawiają po sobie jeżące włosy na głowie i mokre plecy.

Długo zadawałem sobie pytanie: czy istnieją przynęty, na które duże szczupaki naprawdę atakują – z głodu lub czystej ciekawości, by posmakować nowości? Pewnego dnia, pod koniec sierpnia, na jednym z mazurskich jezior, będąc sam na łodzi, trafiłem na duże ryby w toni. To były typowe widmo – widać, ale bez brania. Zaczynałem kombinować z przynętami i prowadzeniem. Dopłynąłem do ogromnej ryby, do dziś największej, jaką widziałem na swoim ekranie HDS PRO 10 + Active Target 2.

Zapis bardzo dużego szczupaka, który ustawił się bokiem na ekranie
Zapis tej samej ryby, która się odwróciła i patrzyła w góre

 

Zrobiłem pierwsze podanie Pike Tysonem 17 cm – zero reakcji. Zmieniłem na Uppercut 25 cm – też nic! Zmontowałem połączenie Miuras Mouse z Pike Tysonem 21 cm. Powstało wielkie, włochate bydle. Przynęta wolno opadała, stawiając duży opór w wodzie, a ryba? Powoli zaczęła się podnosić! Branie! Niestety, nie zaciąłem jej… Na łodzi zapanował smutek, ale takie jest zbójeckie prawo ryb. W głębi duszy czułem jednak sukces – może to recepta na duże szczupaki? Tego dnia złowiłem jeszcze jedną, zgrabną rybę, ale mniejszą. Podałem włochate połączenie – i siedzi! W podbieraku wylądowała 94 cm. Super! Wynalazek działa.

Ten dzień dał mi sporo do myślenia. Dlaczego akurat takie połączenie? Co włochata głowa Miuras Mouse ma takiego, że ryby zareagowały? Dlaczego sama guma nie była tak skuteczna jak włochaty łeb? Czy to ciekawość ryb, które widziały już wszystko – od gum po twarde jerki w każdym rozmiarze i kolorze? Na te pytania staraliśmy się odpowiedzieć z Borysem, który tego dnia pływał bez super rezultatów, ale też widział duże ryby ignorujące przynęty.

Doszliśmy do wniosków: przynęta pcha dużo wody, sierść spowalnia opad. Przy prowadzeniu sierść układa się wzdłuż korpusu, a przy zatrzymaniu puszy. Niby nic specjalnego, ale to coś, na co duże szczupaki reagują. Upłynęło trochę wypraw wędkarskich, ale ten dzień utkwił mi w głowie. Myślałem o przynęcie, która mocno pcha wodę, ma sierść do zawieszenia w toni z dociążeniem, a głowa musi mieć kształt generujący opór przy opadzie.

Z Borysem wracaliśmy do tematu po Bait Fight w Gdańsku, rozmawiając o brakach w ofercie. Ponownie wrócił tamten dzień z ogromną rybą. Doszliśmy do wniosku: zróbmy taką przynętę! Z poperowym łbem (pcha najwięcej wody), z miejscem na grzechotkę i masą sierści – by z gumą opadała poziomo i dała się zawiesić w toni. Niby proste: poperowy łeb z dużym oporem przy opadzie plus sierść dla wyporności.

Wróciłem do domu i zabrałem się do roboty. Odlałem połówki z żywicy naszych gum, biorąc za bazę Back Twist 25 cm – głowę i dolne płetewki, odwrócone o 180 stopni. Przykleiłem je, a szpachlą uformowałem obły kształt. Z tyłu zostawiłem żeberkowaną końcówkę pod sierść z jelenia, by dobrze się ułożyła. Zrobiłem głęboki wpust na pyszczek poperowy – maksimum wody pchane do przodu. Pozostało ukręcić Backtail. Tu pomógł mój młody, Kuba – zna się na dziwnych wiązaniach materiałach które są dla mnie nowością.

Główki odlane czas na struganie
Bok główki
Widok główki od góry
Przygotowanie pod zagłębienie popperowe
Wstępne zagłębienie popperowe
Przygotowanie pod oczko
Popper prawie gotowy
Włochacz w formie
Egzamin z wiązania Backtail Kuba zaliczył na 5 !

Pierwsza główka była prowizoryczna: bez malowania, przypadkowe kolory sierści, wiązanie na próbę. Nie chcieliśmy tracić czasu – liczyło się, czy działa. Następnego dnia test nad wodą. Przynęta pchała wodę, ale za mało sierści – zbyt szybko opadała główka, nie wisiała w toni. Ruszam! Znalazłem dużą rybę, podałem klasyki – zero. Wlatuje testowy włochacz. Ryba podnosi się, prowadzę wolno z szarpnięciami – siedzi! Hol, ale spadła… Ajj, szkoda. Ale pierwszy Angry Pikes-owy włochacz sprowokował dużą rybę – czułem się wygrany.

Tak się prezentuje kombo włochacza z Pike Tysonem 21 cm

Wracając, wiedziałem: tylna część musi być dłuższa, by uwiązać więcej sierści i ustabilizować. Plus Pike Tyson 21 cm z pływającego silikonu – dla wyporności, stabilizacji i zawieszenia w toni. Naniosłem poprawki. Z Kubą ukręciliśmy dłuższego, bardziej kudłatego Backtaila.

Naniesienie kolejnych poprawek na główkę
Kształtka gotowa do zalania formy
Pierwsze odlewy po naniesionych poprawkach
Młody kreci kolejnego pushera po poprawkach
Prezentacja po poprawkach

Wkręciłem Pike Tysona z pływającego silikonu i wyruszyłem z Mateuszem na ryby. Po kilkugodzinnej walce, szukania ryb na płytkiej wodzie, na powrocie wpłynęliśmy w jeden duży dołek na 16 m. Mateusz wspomniał, że jest tam jedna duża ryba, ale na nic nie może jej złowić, i powiedział, że jak chcę, to żebym spróbował. I faktycznie – tylko wpłynęliśmy w dołek, a stoi ryba. Na zapisie nie było widać dokładnego rozmiaru, bo stała bokiem na 6 m. Bez zastanowienia po prostu podałem, nawet jak by była mała ryba, to chciałem zobaczyć reakcję. Szczupak nagle się odwrócił – zauważył! Jest duży! Płynie, czai się. Mateusz powiedział, że już nie uderzy, ja tylko: „Poczekaj, bo te pchanie wody i sierść potrafi zrobić robotę”. Jest delikatne uderzenie. Nie spieszyłem się z zacięciem, dałem rybie chwilę, bo zauważyłem, że poprzednie spady były spowodowane zbyt wczesnym zacięciem tych ryb. Czuję opór na kiju, dopiero po 1 sekundzie zacinam – i siedzi! Sprawny hol i ryba w podbieraku. Piękny, złoty sielawowiec, a w paszczy cały włochacz! To była moja najgrubsza ryba – ogromna i szeroka a raptem miała 109 cm.

Potężny sielawowiec którego wystawił mi Mateusz

Tego dnia sprezentowałem Mateuszowi jeden prototyp. On już po kilku dniach wyskoczył na ryby, sprawdzić, czy to przypadek, czy faktycznie te ryby ruszają się do tej przynęty. W połowie dnia dostaję info: trafił szczupaka 106 cm i jeszcze jakąś mniejszą rybę. Również on zwrócił uwagę, że inne przynęty nie prowokowały do brań, tylko ten włochacz.

Działa, działa, działa!! Cieszyłem się z tej ryby, jakbym to ja ją złowił !!

Mateusz po kilku dniach wyruszył na jezioro złowił szupaka 106cm, na podarowanego włochacz.

Kolejnym wypadem z prototypem był z Przemkiem. W pierwszej godzinie znaleźliśmy dużą rybę, która stała na 5-6 m. Pierwsze dwa rzuty zepsułem, bo ryba powoli się przemieszczała. Kolejny rzut – zauważam, idzie bardzo powoli i… uderzenie! Tak mi wykręciło kij że w swoim multiku Curado 301 wygiąłem korbę !! Co za akcja, nie mogłem holować ryby! Ale jakoś poszło…  Ryba w podbieraku, mierzymy: 103 cm! Szał! Ryba nie odpuściła włochatej przynęcie. Przemo pomaga szczypcami wyprostować korbę w multiplikatorze, płyniemy szukać dalej.  Dzień pięknie się zapowiada.

Pierwsze podanie i ryba 103 cm. To ten zbój wygiął mi korbę w multiku!

Namierzamy kolejną rybę, też dużą. Przemo rzuca – ryba się odwraca i siedzi! Ale niestety spadła, miała na pewno powyżej 100 cm. No nic, szukamy dalej. Trafiamy między czasie rybę 70+.

  Napływamy na pobliski dołek i widzimy że stoi wysoko ryba na 4-5 m. Przynęta wpada do wody, ryba gwałtownie się odwróciła, ale się przygląda. Zawiesiłem przynętę nieruchomo w toni. Prowadzę i widzę oczami wyobraźni, jak puszy się sierść. Nie patrzę już w monitor i czuję branie, oddech – zacinam! Jest, jest! Większy od pierwszego. Miara wskazuje 109 cm! Ale jazda! Kolejne zaliczenie prototypu! 

Kolejna ryba złowiona na Pushera tego samego dnia. Miarka pokazała 109cm!

Upłynęło trochę czasu, ale udało nam się znaleźć dużą rybę. Przemek podaje przynętę – ryba również wysoko stoi nad ławicą drobnych ryb. Powolne prowadzenie z drobnym podszarpnięciem. Widziałem po Przemku, że zachowuje zimną krew, bo to była największa ryba, jaką dziś widzieliśmy. Zacina! Sprawnie podbieram i widzę że szczupak jest długi, ale bardzo chudy jak na ten okres. Brakuje skali na miarce, która była do 110 cm. Ja obstawiam 112 cm, ale Przemek kładzie rybę na macie, która wskazuje 116 cm!! Nowa życiówka Przemka! Co za dzień – wszystko na włochacza. Tego dnia jeszcze złowiłem na nową przynętę rybę 91 cm, a Przemo zaliczył spadek sporej ryby, której nie widzieliśmy.

Obie te wyprawy utwierdziły mnie w przekonaniu, że przynęta działa.

Przemka ryba z pomarańczowo – czerwoną opcją przynęty
Przemas ze swoim nowym PB 116 cm!
Tego dnia te przynęty zrobiły nam piękny dzień !!

Pozdrawiam

Piotr Duda