Styczeń

Z pozoru dla łowców szczupaków wydaje się to martwy sezon. Słabe zimy nie zapewniają możliwości wejścia na lód i poszukiwania okazów. Niestety trzeba sobie jakoś radzić. Pomimo braku lodu, a moja pasja łowienia w przeręblu nie jest możliwa, coraz częściej zaczęliśmy wyjeżdżać na pstrągi. Uczyć się rzeki, jak po niej chodzić oraz odnajdywać na zapomnianych rzeczkach piękne, waleczne ryby w kropki.

Ten rok nie różnił się praktycznie niczym od poprzednich. Słaba zima i brak lodu wygoniły nas na łąkowe odcinki podlaskich rzeczek. Do tej pory promowanie naszej marki w tym segmencie było znikome, bo nie posiadaliśmy w ofercie pstrągowych gum. Jednak zrobiliśmy pewną małą przynętę na okonie oraz pstrągi. A mianowicie mowa o Pussy Baits 7 cm. Pamiętam jak dziś rozmowę z Borysem, który powiedział: „Piotrula, jedź i spróbuj złowić fajnego pstrąga na naszego Pussy Baits 7 cm”.

Nie mogę siebie nazwać pstrągarzem – bardziej robię to z zajawki, bo jest to dla mnie coś zupełnie innego. Łowienie samych pstrągów oraz wędkowanie w rzece. Zwracając uwagę na nurt, prowadzenie przynęty, zakola, prostki, kępy itp. Coś zupełnie nowego. Każdego roku takie wyjście na ryby w kropki jest odświeżeniem pewnej wiedzy, którą zdobywam ze względu na doświadczenie w rzece, ale również nauką nowych rzeczy.

Pierwsze wyjście pstrągowe zaliczyliśmy z Kubą 4 stycznia. Pamiętam jak dziś: śnieg, wiatr, ale słoneczna pogoda. A w tle schowane gdzieś w krzakach żurawie – tak, żurawie w styczniu! Zabrałem ze sobą jedno pudełko z samymi gumami i lekkimi główkami od 1 do 3 g. Nie wiem, po co aż całe pudełko tych kolorowych gum, ale ja jestem wiernym zwolennikiem białego koloru i tak właśnie na 2 g główce biała guma ląduje w wodzie.

Po kilku godzinach wchodzę na prostkę z kępami w wodzie. Prowadząc przynętę z nurtem, poczułem delikatne branie. Mam rybę, jest duża, widzę, że ta ryba będzie moją życiówką! Szybka fotka, miarka – i mamy rybę 48 cm.

Pierwszy pstrąg złowiony na Pussy Baits 7cm – kropek 48 cm

 Na drugą rybę nie musiałem długo czekać – może minęło 30 minut i 200 m od tego miejsca. Spod kępy mam bardzo mocne branie! Widzę rybę i jest jeszcze większa od poprzedniej. W głębi duszy byłem pogodzony z tym, że ta ryba mi spadnie, ponieważ miała wysoką, głęboką burtę, z której nie mogłem jej podebrać. Cieszyłem się, że mogłem ją nagrać na GoPro. Ale miałem odrobinę więcej szczęścia i podebrałem tego pięknego pstrąga, który pokusił się na białego Pussy Baits 7 cm. Ryba mierzyła 54 cm!!!

Moja życiówka 54 cm

Tak wyglądało moje otwarcie sezonu. W styczniu mieliśmy kilka takich fajnych wyjść na pstrągi, które niejednokrotnie kończyliśmy okazami 40+. Na koniec zaliczyłem jeszcze jednego pięknego złotego pstrąga powyżej 50 cm. Rozpisałem się tu nieco więcej, ponieważ w następnych miesiącach bywałem na tych pięknych rybach w kropki, ale ze znacznie słabszymi wynikami.

Wspólny wyjazd z Borysem, Kubą i Przemasem. Pstrąg 52cm.

Luty – Marzec

W tych miesiącach znajduję chwilę na pstrągi, ale jak lód jest na tyle bezpieczny, że mogę chodzić po tafli, to czasem wyskakuję na zamarznięte jezioro. W tym roku byłem ze 3 razy, ale bez jakichś większych rezultatów. Zaliczyłem tzw. 30-takę, ale i kilka mniejszych – to było na tyle. Lód jak szybko się pokazał, tak szybko zszedł. Ale kto wie, może w sezonie 2026 będzie dużo lepiej. A na co dzień odlewanie gum, bo to gorący okres między targami. Kończą się targi Evolution i zaczyna się praca do targów na Rybomanię.

Kwiecień

To miesiąc, w którym powoli odkrywam swoją łódź, by zacząć przygotowania do sezonu. W tym roku miałem przy niej trochę pracy, bo zmieniałem silnik z 50 KM na 100 KM! Przy przełożeniu było trochę roboty, ale tata dołożył swój czas i doświadczenie, i udało się wszystko złożyć. To również okres, w którym robię, pakuję i wysyłam gumy do sklepów – tak, aby nasi kontrahenci byli wyposażeni w nasze smaczki szczupakowe.

Nowy silnik 100KM
Tak prezentuje się Mazurski Lund silnikiem 100KM

Maj  

Nareszcie maj i początek sezonu szczupakowego! W pierwsze dni maja goście na mojej łodzi zaliczyli kilka bardzo fajnych ryb powyżej 90 cm. Początek maja był bardzo chłodny. Tuż po majówce wyruszyliśmy z Borysem na północ, by przygotować się do zawodów wędkarskich Manyfik, odbyć kilka wypraw z naszymi gośćmi oraz nagrać kilka materiałów na nasz YT z Family Fishing. Spaliśmy w namiotach. Nie podejrzewaliśmy, że temperatura spadnie tak nisko. Namioty były ustawione tuż przy brzegu jeziora, bez osłonięcia od wiatru. Wiatr dmuchał z północy prosto w nasze obozowisko. Spałem w dwóch śpiworach, ubrany w kurtkę i grube wełniane skarpety merino. Tuż nad ranem obudziłem się za potrzebą i czuję, że coś szczypie mnie w stopy. Wychodzę na zewnątrz, a tam biało od mrozu! 

Mroźny poranek 6 maja

Zimne dni spowodowały, że ryby były naprawdę głęboko. Najlepsze efekty mieliśmy na głębokich 5-8 m górkach podwodnych, na które wjeżdżały duże szczupaki na żer. Z tego co pamiętam, największą rybę złowił syn Pawła – 107 cm! Najlepiej sprawdzały się Pike Tysony 21 cm z dużą ilością brokatu. U mnie kolor Płotka Gruby Brokat sprawdzał się najlepiej, ale równie pewnym i sprawdzonym kolorem była Lava.

Szczupak z głębokiej podwodnej górki.
Jedna z kilku ryb 90+ złowionych z łapy na podwodnych górkach.
Pike Camp 2025

Czerwiec  

Moim zdaniem najlepszy okres w całym roku. Woda na tyle ciepła, że ryby łowi się praktycznie wszędzie. Szczupaki i sandacze bierzemy na podwodnych górkach oraz w toni. Rano pływamy łowić klasycznie z łapy, południe kończymy z technologią live ( HDS 10 PRO + Active Target 2 ) – dzięki temu wiemy, co się dzieje tu i tu. Z czerwcowych wypraw pamiętam 3 sytuacje. Pierwsza, jak gościłem Arytmicznego z Robertem. Robert złowił swoją życiówkę – 104 cm na Back Twist 20 cm w kolorze Szerszeń, ale to było o tyle ciekawe, że na ploterze Lowrance HDS 10 zauważyłem, jak stoją w jednym miejscu trzy szczupaki, w tym naprawdę fajna ryba. Pamiętam jak dziś: wszystkie ryby odprowadzały z zaciekawieniem przynętę i mówię do Roberta: „Uderzy – tylko ten największy!” – i w tym momencie strzał! Tego samego dnia złowiłem jednego z brzydkich szczupaków w swoim życiu – miał rozwaloną szczękę, ale całkiem zgrabny, bo 95 cm.

Robert ze swoim szczupakiem 104cm.
Brzydal 96 cm 

Nie mogę tu nie wspomnieć o Byczycowej górce, która zapisała się już na stałe w naszych miejscach. A było to tak: Krzysztof (Szuwarek) oraz Michał (Byczyc) odwiedzali nas nie jeden raz. Byczyc miał krótką życiówkę szczupaka – coś w okolicach 83 cm, więc było co poprawić. Przez cały dzień tłucze nam tyłek na Pike Tysona 21 cm w kolorze Lava. Już na wieczór powiedziałem, że przestawiamy się na jedną górkę, robimy dryf i wracamy do domu. Zanim zaczęliśmy dryf, Michał krzyczy: „Mam rybę!”. Szybkie podebranie i prawdopodobnie nowa życiówka! Tak jest – szczupak o długości 86 cm. Byczycowi już nie zależało, długo rozplątywał wędkę w emocjach, ale jak już to uczynił, powiedziałem: „Robimy ostatni dryf”. Michał poprawił tylko kapelusz, wykonał rzut niczym strzał z lassem i po chwili mówi: „Jest!”. Podbieram, ważę rybę – i jest kolejna życiówka! Miarka pokazała 111 cm! I tak oto mamy nową górkę – Byczyca.

Byczyc ze swoją życiówką 111cm

Aaa, jest jeszcze jedna sytuacja, o której prawie zapomniałem. Na jednym z nagrań z Adamem z Family Fishing mój wspólnik Borys znokautował mnie Pike Tysonem 17 cm w tył głowy – kotwica rozmiar 1 siedziała mi w potylicy.

Kotwica BKK rozmiar 1 w mojej głowie
Czerwcowe sandacze były częstym gościem na naszych łodziach.

Lipiec – sierpień  Połączę te dwa miesiące. Powód jest prosty. Gdy słońce nie nagrzeje jeziora za mocno, do połowy lipca można jeszcze fajnie połowić szczupaki i sandacze. To całkiem spoko okres. Gdy jednak woda zaczyna kwitnąć, ryby zapadają w letni letarg. Żerują bardzo krótko, pobierają mało i mały pokarm. To czas rzeźbienia na drobne przynęty. Tu sięgam znacznie częściej po Back Twista 20 cm oraz Pike Tysona 14 cm – obie w naturalnych kolorach.

Jeden z kilku lipcowych sandaczy

Jedną z ciekawych wypraw było wypłynięcie z Mikołajem. Marzył on o dużym szczupaku. Los wystawił nas jednak na próbę z innymi rybami – sumami. W ciągu jednej godziny wyjęliśmy na łódź 3 sumy, w tym największą pod 160 cm. Gdyby nie łowienie na najnowszą technologię live, nie byłoby to możliwe.

Największy sierpniowy sum

Między wyprawami pracowałem nad nowym rozmiarem Back Twista 25 cm. Przynęta zrobiona z twardego silikonu zapewnia lepszą pracę w wodzie i drgania. Pod koniec sierpnia odlałem kilka próbek, które dałem Borysowi do malarni.

Wrzesień  

W tym miesiącu bardzo dużo się działo. 

Woda już zaczyna spadać, a turystów na wielkim szlaku jezior mazurskich ubywa w tygodniu o 70%. Jest luźniej i spokojniej. Wrzesień rozpoczęliśmy na łodzi Peldziuszki razem z Borysem, testując nowy Back Twist 25 cm. Każdy miał do dyspozycji po sztuce w firetiger i goldie. W ciągu pierwszych 2 godzin złowiliśmy kilka krótkich szczupaków. Zostawiliśmy Borysa na brzegu – spieszył się na rozpoczęcie roku szkolnego – a ja z Danielem wyruszyliśmy na duże wypłycania z zielonymi przynętami.

W pierwszych dryfach trafiliśmy nieco lepsze ryby, w tym Daniel na Nawego BT 25 złowił szczupaka ponad 80 cm. Super przynęta – mimo długości nie boją się jej mniejsze ryby. Wyskoczyliśmy z Danielem na ostatnią miejscówkę. Wiatr znacznie osłabł, wyszło słońce. Doszliśmy do wniosku, że robimy kilka ostatnich rzutów i wracamy do portu. Wykonuję rzut, prowadzę bardzo powoli, jednostajnie, bez pauz, by wyczuć powolną pracę i bicie ogonka. I strzał! Premierowe łowienie na Back Twist 25 cm – zaciąłem pięknego szczupaka o długości 105 cm! Niesamowita historia i dobry motor napędowy do kolejnych projektów.

Ale wrzesień nie kończy się na tym.

Pierwszy szczupak 105cm na nowy model BT 25

 Odwiedzili mnie Bartek i Kamil – dwaj bracia, którzy przemierzyli całą Polskę, by połowić szczupaki klasycznie z rzutu. Doszedłem do wniosku, że odwiedzę starą miejscówkę, na której szlifowałem swój warsztat szczupakowy dobre 10 lat temu. To był strzał w dziesiątkę. We trzech złowiliśmy spokojnie około 15 szczupaków. Ja zaliczyłem spadek dużej ryby ponad 100 cm. Podobną powtórkę z rybami zrobiliśmy kilka dni później z Bartoszem i Danielem. Praktycznie wszystkie ryby brały na seledynowe przynęty, a moim najlepszym zbójem był Pike Tyson 17 cm w kolorze firetiger light.

Ostatnim wrześniowym wspomnieniem była wyprawa z gościem z USA. Jason wpadł na dwudniowe łowienie, ale następnego dnia musiał wracać wcześniej na konferencję do Warszawy. Łowił na muchę i marzył o szczupaku. Już w pierwszym dryfie złowił swojego pierwszego – 87 cm. Plan wykonany! Tego dnia dołożył jeszcze dwa nieco mniejsze. Następnego mieliśmy bardzo ograniczony czas – plan na 3 miejsca i powrót do portu. Sprawdzając ostatnie zarośnięte miejsce, podpowiedziałem gościowi z USA, by bardzo nisko prowadził muchę. Moje gumy nie dawały rady w gąszczu podwodnych traw – ciągle zaczepy. Jak powiedziałem, tak zrobił. Nie musiał długo czekać na branie, które zwieńczył szczupak 115 cm! Zanim go zmierzyliśmy, wyskoczył z podbieraka, wybrał całą linkę. Ja w pędzie szybko wybrałem dryfkotwę, odpaliłem silnik i popłynąłem do ryby, która ledwo wisiała za dzióbek pyska!

Szalona 115-tka muszkarza z USA

Ostatnią z moich ciekawych historii, która była we wrześniu, to sytuacja, w której pękła mi plecionka, na której łowiłem szczupaka… Byłem wściekły, bo bardzo szkoda mi było tej ryby. W trakcie wiązania nowego zestawu kątem oka widziałem, jak jakiś szczupak wyskakiwał trzy razy nad powierzchnię wody. W drugim albo trzecim rzucie zaczepiłem swoją urwaną plecionkę, na końcu której była ryba! Ryba wyskakiwała z wody, bo wiedziała, że ma coś w pysku – i uwierzcie, były ślady po haku i dwóch grotach od kotwicy, a ona była zapięta na ostatni grot kotwicy. Skacząc, wytrząsała sobie z pyska gumę.

Szczupak z zerwanego zestawu.

Październik 

Ryby współpracują. Głównie łowię klasycznie na podwodnych łąkach. Nie jest lekko, ale coś udaje się wydłubać. W tym okresie goszczą Pike Tysony 17 cm w jaskrawych kolorach. Irlandczyk oraz Hot Perch to jedene z najlepszych na ten okres.

Centkowany amator który skusił się na Pike Tyosna 17 cm w jaskrawych kolorach

Fajną wyprawę zaliczyliśmy z Karoliną i Łukaszem. Typowa jesienna pogoda – zachmurzenie i wiatr, czyli szczupakowo. Dzień zapowiadał się dobrze, bo już na pierwszych Górakach złowiliśmy po kilka ryb. Wpłynęliśmy na zarośniętą metę na 4 m głębokości. Kątem oka widziałem, jak Karolina zacina dużą rybę, która pokazała się na powierzchni. Tuż przy podbieraku pęka plecionka, ale szybkim ruchem podbieraka udaje mi się włożyć ją do kosza! Ryba miała 108 albo 109 cm – dokładnie nie pamiętam, ale była wielka!

Karolina i jej waleczne rybsko!

Listopad  

Na początku listopada odbył się Festiwal Bait Fight. Super impreza z mega klimatem w starej Stoczni Gdańskiej. Prezentowaliśmy tam nowy Back Twist 25 cm, który otrzymał mnóstwo punktów od pana Piotra Piskorskiego – bardzo spodobała mu się praca naszego produktu. W listopadzie, tuż po festiwalu, pracowałem w międzyczasie nad nowym prototypem przynęty. Mowa o włochaczu, który pochłonął dużo mojego czasu i skupienia na dopracowaniu. Wspomnę tylko, że pierwsze próby nie dały finalnej ryby na pokładzie, ale z live miałem styczność i brania z dużymi szczupakami.

 Sezon zakończyłem wyciągnięciem swojego Mazurskiego Lunda 28 listopada. Niestety, musiałem odwołać ostatnią wyprawę – temperatura spadła do -8°C. Nie chciałem ryzykować uszkodzenia silnika, więc wyciągnąłem i przykryłem łódź.

pierwszy prototyp włochacza

Grudzień  

W tym miesiącu byłem kilka razy na rybach z Mateuszem Mellerem i Przemysławem Golenią. Ale w grudniu skupiłem się głównie na nowym projekcie, by go dopracować. Mowa tu o włochaczu. Poświęciłem mu bardzo dużo czasu w grudniowe dni. Więcej na ten temat rozwinę się w kolejnym wpisie na bloga. Bądźcie cierpliwi. Ostatni miesiąc w roku wiąże się z dużą ilością pracy w odlewni gum,  ponieważ w połowie stycznie widzimy się na Targach Evolution!! 

To był bardzo dobry sezon wędkarski dla mnie oraz moich gości, którzy odwiedzili mnie na mojej łodzi. Wspólnie udało nam się napisać piękne historie! Cieszę się, że dzięki naszemu  doświadczeniu z Borysem dostarczamy naszym gościom nową wiedzę oraz super doznania znad wody.  

Oby kolejny rok był jeszcze lepszy od tego!

Piotr Duda